Pracujesz na umowie śmieciowej? Możemy pomóc!

Teoria i praktyka

Po zwycięstwie Platformy Obywatelskiej nad innymi partiami konserwatywno-neoliberalnymi w Szczecinie rozpoczęła się wielka likwidacja placówek publicznych. Pod młotek młodej ekipy poszedł w pierwszym rzędzie Szpital Miejski, który miał tego pecha, iż znajduje się w centrum miasta. Wyrok zapadł również na szkołę integracyjną. I potem kolejne wiadomości o planach likwidacji. Szpital dziecięcy został wybudowany w złym miejscu, podobnie Szkoła Podstawowa 54…

Podczas demonstracji przeciwko planom Prezydenta i spółki przedstawiciele likwidowanych szkół i szpitali zadawali pytanie: W czyim interesie są te działania? Kto na tym zarobi? Oczywiście odpowiedzi nie dostali, żadne nazwiska nie padły i nie padną. Można jednak odpowiedzieć na to pytanie. Bardziej ogólnie.

Nie zamarła w nas fantazja codziennie pacyfikowana przez różnorodne formy nadzoru i kontroli. Nie straciliśmy rewolucyjnej, dziecięcej odwagi negowania i przekraczania zastanego systemu. Ostrzymy oręż kreatywności, podsycamy ogień wściekłego intelektu, łączymy nasze jednostkowe życia w dobrowolnej współpracy przeciwko globalnemu kapitalizmowi i dyktaturze technokratów. Przeciwko bladolicym, nudnym specjalistom od społecznego warunkowania i zarządzania nędzą.

Zwracamy się do każdego, kto nie uległ dyktaturze konsumpcji, ideologii kapitalistycznej, nie osunął się w tymczasową depresję przetrwania. Do każdego, komu bliskie są idee równego i sprawiedliwego społeczeństwa, opartego o samorządność w miejscu pracy i zamieszkania. Do tych, co nie są w stanie pogodzić się z mdłościami alienacji.

Jaki ma sens walka o prawa pracownicze w kraju, gdzie władza sama daje ludowi wszystko? Ba, gdzie władza SAMA jest ludem? Pracownicy w Wenezueli zdają się mieć inne zdanie niż pragnący ich dobra sympatycy tzw. "Rewolucji Boliwariańskiej" rozsiani po całym świecie. W zeszłym roku, doszło do szeregu wystąpień pracowniczych w Wenezueli, które jasno pokazują, że pracownicy nie chcą dać się przekonać, że żyją w pracowniczym raju. W jednym Chavez i pro-amerykańska opozycja są zgodni: pracownicy mają pracować, a nie żądać podwyżek. Jak nie - mogą odejść.

Confederación Nacional del Trabajo (Krajowa Konfederacja Pracy) - hiszpańska konfederacja anarchosyndykalistycznych związków zawodowych, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (IWA-AIT). Obecnie jest to największa organizacja anarchistyczna w Hiszpanii. Swoje funkcjonowanie opiera na zasadach samorządności pracowniczej, federalizmu oraz pomocy wzajemnej. CNT odegrała kluczową rolę podczas Rewolucji Hiszpańskiej.

Syndykat − mafia, camorra, “sex and crime”?

Bez paniki! Słowo “syndykat” pochodzi z języka francuskiego i właściwie znaczy tyle co „związek zawodowy”. Dlaczego zatem nie chcemy po prostu nazwać się „związkiem zawodowym”? Dlatego, że jesteśmy związkiem zawodowym w sensie niezafałszowanym, pierwotnym: walczącą, oddolną organizacją społeczną, wolną od hierarchii i mającą dość biurokratów.

Gdy lokalne strajki przerastają w strajk generalny, obejmujący cały kraj lub przynajmniej wszystkie ważniejsze jego ośrodki przemysłowe, władza przechodzi w ręce robotników zrzeszonych w niezależnych komitetach strajkowych. Państwo ze swoją biurokracją i „siłami porządku” jak i prywatni kapitaliści ze swoimi nadzorcami produkcji, zostają sparaliżowani. Samorząd wytwórców zastępuje aparat państwowy. Władza, jaką pracownicy zdobywają w czasie strajku jest wprawdzie tylko władzą negatywną, władzą polegającą na zatrzymaniu produkcji – ale zatrzymanie produkcji jest potrzebne, aby było można ponownie ją uruchomić, ale już w ramach innych stosunków między pracownikami i ich grupami.

„Omawiając działalność i rolę anarchistów w rewolucji, Kropotkin powiedział: ‘My, anarchiści rozmawialiśmy dużo o rewolucjach, ale niewielu z nas zostało przygotowanych do aktualnej pracy. Nadmieniłem o tym w mojej książce 'Zdobycie chleba'. Pouget i Patoud także zaproponowali linię działania w swej pracy 'Syndykalizm i kooperatywa wspólnota narodów’.”

Zakład w ręce pracowników! Takie hasło napisał Związek Syndykalistów Polski w oświadczeniu o strajku w kieleckim MPK.

Samorząd pracowniczy zapewni pracownikom pewność zatrudnienia i wpływ na losy zakładu, a zyski nie będą przejadane przez właściciela, ale równo dzielone wśród załogi, a także przeznaczane na poprawę jakości taboru.

Poniższy tekst autorstwa Michała Przyborowskiego został opublikowany w pierwszym numerze pisma "A-tak" w 1999 r.

Uczestniczący w Powstaniu Warszawskim Związek Syndykalistów Polskich stanowił kontynuację przedwojennego Związku Związków Zawodowych (ZZZ), który w 1938r. postanowił przyłączyć się do IWA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników), czyli anarchosyndykalistycznej międzynarodówki.

Anarcho-syndykalizm, to ruch rewolucyjny mas pracujących, stojący na stanowisku walki klas, dążący do zrzeszenia wszystkich robotników fizycznych i umysłowych w organizacje walki ekonomicznej, mające na celu wyzwolenie proletariatu spod jarzma pracy najemnej i ciemiężącego aparatu państwowego. Celem jego jest przebudowa całokształtu życia społecznego na zasadach komunizmu bezpaństwowego przez zastosowanie bezpośredniej akcji rewolucyjnej uciskanych. Uważa on, że jedynie ekonomiczne organizacje proletariatu miast i wsi powołane są do spełnienia tych zadań. Anarcho-syndykalizm zwraca się przeto do robotników, nie jako do członków partii politycznych, lecz jako do wytwórców bogactw społecznych, będąc zdania, że z punktu widzenia zdolności przeprowadzenia przebudowy ekonomicznej, partie polityczne w żadnym razie nie mogą być brane pod uwagę.

Anarcho-syndykalizm jest zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich ekonomicznych i społecznych monopolów. Dąży do zastąpienia ich przez komuny gospodarcze i administracje fabryczne, odbierane przez robotników pól i fabryk i oparte na zasadach wolnego systemu rad, nie podlegającego żadnej władzy lub partii politycznej. Polityce państwa i partii przeciwstawia on ekonomiczną organizację pracy; panowaniu nad ludźmi – zarządzanie rzeczami. I dlatego stawia on sobie za cel ostateczny: nie zdobycie władzy, lecz wyparcie wszelkich funkcji państwowych z życia społecznego. Uważa, że wraz ze zniesieniem własności prywatnej, winna być również zniesiona wszelka władza, i że żadna forma władzy nie wyłączając tak zwanej „dyktatury proletariatu” nie może być nigdy narzędziem wyzwolenia pracy, lecz jedynie źródłem nowych monopolów i przywilejów.”

Subskrybuj zawartość