Pracujesz na umowie śmieciowej? Możemy pomóc!

Schaffa Shoes i walka o zaległe wynagrodzenie
Tagged:  •  
Image: 
schaffa.jpg

W czwartek 26 kwietnia na warszawskim Ursynowie przy Al. KEN 97 Związek Syndykalistów Polski - Związek Wielobranżowy Warszawa zorganizował pikietę pod sklepem "Schaffa shoes". Domagaliśmy się wypłaty zaległego wynagrodzenia i ekwiwalentu urlopowego dla niesłusznie zwolnionej pracownicy. Już nazajutrz po pikiecie otrzymaliśmy od poszkodowanej informację o wypłacie części należnych pieniędzy.

Kasia została zwolniona z dnia na dzień, po tym jak skorzystała z urlopu na żądanie i ośmieliła się wykazać niewiedzę pracodawcy w zakresie podstaw prawa pracy. Szef przez długi czas uchylał się od wypłaty zaległego wynagrodzenia, zbywał i próbował ją zastraszać. Tego typu praktyki stanowią w firmie normę, do czego dochodzi wiele innych nadużyć: notoryczne spóźnianie się z wypłatą, niepłacenie ZUSu pracownikom, umowy o pracę podpisywane ze znacznym opóźnieniem, albo wcale, zatrudnianie bez badań lekarskich. Oficjalna pensja to najniższą krajowa, a prowizje od sprzedaży wypłacane są pod stołem lub niewypłacane, gdy odchodzi się z firmy w sposób nieugodowy (co zdarza się często – gdyż jest tam spora rotacja).

Kasia jednak jako pierwsza ze zwolnionych bez zapłaty pracownic nie dała się zaszczuć i zaczęła konsekwentnie domagać się należnych jej świadczeń. Dopiero po otrzymaniu pisma z przedsądowym wezwaniem do zapłaty nieuczciwy pracodawca niechętnie wypłacił niewielką część należnego wynagrodzenia.

Pikieta mimo złej pogody spotkała się z bardzo przychylnymi reakcjami przechodniów, którzy gratulowali pracownicy odwagi i determinacji. Jak mówili przechodnie, właściciel firmy, Piotr Ż., zdążył się już wsławić w okolicy unikając płacenia czynszu. Spółka wielokrotnie zmieniała nazwy. W sklepach często pojawiali się oszukani klienci, którym firma nie zwróciła pieniędzy za reklamacje, do rzadkości nie należały też wizyty komorników sądowych.

Szef zachował się w typowy dla siebie sposób: nie wyszedł do protestujących i schował się na zapleczu, a po zakończonej pikiecie próbował nieudolnie straszyć i zniechęcać protestujących wypisując na ich temat nieprawdziwe informacje. W końcu jednak przelał niewielką część należnego ekwiwalentu za urlop i zaczął obiecywać innym zwolnionym pracownicom wypłatę zaległego wynagrodzenia.

Kolejne pikiety są planowane w razie gdyby nieuczciwy pracodawca dalej nie uregulował wszystkich swoich należności. Stosowne pozwy zostały też złożone w sądzie pracy.