Pracujesz na umowie śmieciowej? Możemy pomóc!

PROTEST POD KPRM, 25 STYCZNIA O GODZ. 14:00
Usłyszeliśmy opinię Tuska i Rządowego Centrum Legislacyjnego w sprawie propozycji nadania inspektorom pracy uprawnień do zmiany umów śmieciowych na umowy o pracę. Zgodnie z neoliberalnym i antyspołecznym nastawieniem Tuska, przekształcanie umów śmieciowych (które często są zawierane na fałszywych podstawach) zaszkodziłoby przedsiębiorcom i doprowadziło do utraty miejsc pracy. Z drugiej strony, Centrum Legislacyjne uważa, że „pomysł
upoważnienia PIP do zmiany umów jest sprzeczny z prawem przedsiębiorców do
swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej”.
Druga opinia ewidentnie opiera się na przeświadczeniu, że przedsiębiorcy stoją ponad prawem. Jeśli inspektor PIP stwierdzi, że umowa śmieciowa była niezgodna z tym, co powinno wynikać z Kodeksu Pracy, to uznanie jej za umowę o pracę ma sens i jest jedynie egzekwowaniem prawa. Obecnie w Polsce wiele osób pracuje wbrew prawu, nawet bez żadnej umowy. Rząd chce utrzymać tę sytuację w oparciu o wypaczone poczucie konstytucyjnie gwarantowanej „wolności”.
Jeśli chodzi o Tuska, jego stanowisko w zakresie praw pracowniczych jest jasny i dobrze ugruntowane: jeśli pracownicy są oszukiwani, to mają pecha i powinni po prostu się zamknąć i żyć z tym, że są wyzyskiwani.

i o tym, jak nas wyrzucono z demo „solidarnościowego”
Irańczycy ponownie się zbuntowali i teraz spotykają się z brutalnymi represjami ze strony reżimu. Bezpośrednim impulsem do ostatnich protestów nie była tylko chęć obalenia rządów ajatollahów, ale załamanie się waluty (riala) pod koniec ubiegłego roku, co doprowadziło do znacznego pogorszenia realnej sytuacji ekonomicznej milionów ludzi pracy. Inflacja wzrosła w grudniu do ponad 52 procent (a inflacja cen żywności była jeszcze wyższa), a kluczowe branże, należące do największych pracodawców, skurczyły się, zagrażając miejscom pracy wielu młodych ludzi. Te problemy wyprowadziły ludzi na ulice. Gniew na przywódców i Republikę Islamską również narastał i wyrażał się podczas protestów.
Reżim odpowiedział na to wszystko krwawymi represjami. W tej sytuacji należało wesprzeć prawo do protestu i do sprzeciwu wobec ajatollahów i Republiki Islamskiej. Kiedy dowiedzieliśmy się, że niektórzy Irańczycy w Polsce zorganizowali protest, ZSP i grupa anarchistyczna „Czerń i Czerwień” postanowiły pójść na ten protest, aby potępić represje i rozdać ulotki.
W noc poprzedzającą protest, który odbył się 17 stycznia w Warszawie, zastanawialiśmy się, co moglibyśmy powiedzieć i było dla nas jasne, że chcemy wyrazić nasz sprzeciw zarówno wobec ajatollahów, jak i szachów. Kiedy jednak dotarliśmy na demonstrację, okazało się, że organizatorzy protestu byli zwolennikami szacha. Próbowali wręczyć naszej towarzyszce portret szacha do potrzymania, ale odmówiła przyjęcia, tłumacząc, że wspieramy naród irański w walce z represjami, ale nie popieramy szacha. Na naszych transparentach widniał napis: „Ani szacha, ani mullaha, Solidarność z narodem irańskim”. Nie spodobało się to organizatorom i wyrzucili nas z demonstracji.
Oczywiście każdy może poprosić kogoś o opuszczenie demonstracji, jeśli uważa, że ktoś chce zakłócić demonstrację, ale faktem jest, że ci ludzie w żaden sposób nie określili wcześniej swoich poglądów politycznych i w niczym nie zasugerowali, że demonstracja będzie demonstracją wsparcia dla szacha. Używali jedynie haseł „Solidarność z Iranem” i „Wolny Iran”. Zauważyliśmy również, że na demonstracji mieli przy swoim namiocie amerykańską flagę. Ameryka to faszystowskie państwo rządzone przez imperialistycznego szaleńca i morderczego rasistę. Zaatakowali już Iran i bez problemu wprowadziliby zmianę reżimu – ale nie na korzyść zwykłych Irańczyków. Tak jak w przeszłości niektóre kraje dążyły do sojuszu z nazistowskimi Niemcami, tak teraz wygląda na to, że ci ludzie są gotowi iść do łóżka z diabłem, jeśli doprowadzi to do zmiany reżimu. Jednak z pewnością tego typu zmiany reżimu przynoszą korzyści tylko nielicznym i dążą do zastąpienia jednego autorytarnego mocarstwa innym.
Kiedy Polska walczyła ze Związkiem Radzieckim, ci, którzy doszli do władzy, nie przejmowali się „wolnością” w prawdziwym tego słowa znaczeniu – z wyjątkiem “wolności” dla biznesmenów, których „wolność” do wykorzystywania ludzi jest zawsze główną wolnością, o którą zabiega rząd. Iluzje burżuazyjnej „wolności” – w połączeniu z realną nędzą milionów ludzi pracy – słabną. Ci konkretni Irańczycy, którzy, mamy nadzieję, nie reprezentują wszystkich, podążają długą tradycją ludzi pragnących obalić ucisk, ale wybierających alternatywę, która ma swoje własne, głębokie problemy. Jak członkowie wenezuelskiej elity, którzy mają nadzieję skorzystać z amerykańskiej inwazji, żeby zdobyć władzę i zgromadzić fortuny, zawsze znajdą się tacy, którzy chcą zastąpić jedną strukturę niewolnictwa inną.
Mamy nadzieję, że ludzie dostrzegą, że nie ma tylko dwóch opcji i odrzucą wybór między dżumą a cholerą. Mamy nadzieję, że będą ludzie, którzy będą chcieli odebrać władzę tyranom, autokratom i królom i stworzyć nowy świat bez żadnego najwyższego przywódcy.

Kongres w Dżarkarcie – historyczne wydarzenie!
Międzynarodowe Stowarzyszenie Pracowników (IWA-AIT) odbyło swój XXIX Kongres w Azji
Wschodniej. W obradach wzięły udział 22 organizacje członkowskie – osobiście lub wirtualnie. Maraton kongresowy trwał 3 dni i mimo to nie udało się omówić wszystkich punktów!
Rozszerzenie IWA o nowe sekcje
Z radością informujemy, że IWA powiększyła się o 2 nowe sekcje:
*WSF z Pakistanu – która będzie gospodarzem następnego Plenum
*FORA-AIT z Argentyny
Ponadto co najmniej jedna organizacja zamierza zmienić swój status z „Przyjaciół IWA" na pełnoprawną sekcję.

Co roku Międzynarodowe Stowarzyszenie Pracowników (IWA-AIT) organizuje Tydzień Przeciwko Niewypłaconym Pensjom. Przed jego rozpoczęciem, ZSP pragnie podzielić się historią o słynnym złodzieju pensji– obecnym prezydencie Stanów Zjednoczonych, Donaldzie Trumpie.
Był to początek lat 80. Trump postanowił zbudować luksusowy wieżowiec w Nowym Jorku, słynny Trump Tower. Aby zbudować wieżowiec tanio, Trump szukał tanich pracowników. Właśnie w tym czasie do Nowego Jorku przybyli polscy robotnicy, uciekając przed sytuacją w Polsce i szukając zarobku. (Przy okazji, przypomnijmy sobie, ilu Polaków było uchodźcami politycznymi i ekonomicznymi). Trump zatrudnił około 200 polskich robotników (bez zezwolenia na pracę) do pracy przy budowie wieży i rozbiórce budynku Bonwit Teller, który wcześniej stał na tym terenie.
Pracownicy otrzymywali 4 dolary za godzinę – znacznie poniżej stawki związkowców budowlanych – i nie mieli żadnych świadczeń, pracowali w złych warunkach bezpieczeństwa i musieli pracować po 12 godzin dziennie. Co najgorsze, budynek był pełen azbestu, o czym nie zostali poinformowani. Nie otrzymali też żadnego sprzętu ochronnego.
Złożono dwa pozwy. Jeden z nich wytoczyła grupa pracowników, którym Trump nie wypłacił składek emerytalnych i świadczeń medycznych (kolejna powszechna forma kradzieży pensji), a drugi polscy pracownicy. W obu sprawach sąd rozstrzygnął sprawę na korzyść pracowników, przyznając Polakom 1 milion 375 tysięcy dolarów.

W dniu 24 sierpnia 2025 roku w Warszawie odbył się protest zorganizowany przez Związek Syndykalistów Polski - Związek Wielobranżowy Warszawa, będący kontrmanifestacją wobec marszu antyimigranckiego.
Protest rozpoczął się o godzinie 17:30 pod pomnikiem Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu, pod hasłem „Zgaś faszyzm w zarodku”. Uczestnicy pikiety mieli banery z napisami „Nacjonalizm zabija” oraz „Solidarni z imigrantami”, wyrażając sprzeciw wobec ksenofobii i rasizmu. Protestujący akcentowali także kwestie pracownicze i lokatorskie. W czasie zgromadzenia głośno skandowano m.in. „Warszawa miastem antyfaszyzmu”.
Protest odbył się w reakcji na marsz „Stop Inwazji Imigrantów” organizowany przez Koronę Konfederacji Polskiej, który promował hasła nacjonalistyczne oraz sprzeciw wobec imigracji. Był to przykład mobilizacji środowisk antyfaszystowskich, syndykalistycznych i lewicowych, które upominają się o prawa imigrantów, wolność od uprzedzeń i solidarność społeczną.

Nasz siostrzany związek Priama akcia ze Słowacji rozpoczął kilka miesięcy temu kampanię przeciw cukierni VegaNana. Cukiernia nie zapłaciła trzem pracownicom łącznie ponad 17 tys. euro. Kiedy rozpoczęto kampanię przeciwko tej kradzieży pensji, cukiernia została zamknięta, ale właścicielka nadal prowadziła działalność, dostarczając ciasta do hotelu i cukierni w pobliskim Wiedniu – GlutenFreeX (także znana jako VeganX). Hotel przestał z nią współpracować, gdy usłyszał o problemach, ale austriacka firma nie tylko kontynuowała, ale także rozpoczęła absurdalne ataki na Priama akcię i groziła pracownicom więzieniem.
Priama akcia ujawniła tę sytuację i odwiedziła GlutenFreeX (VeganX) wraz z wiedeńskiem związkiem WAS. (Zobacz zdjęcie). Należy zauważyć, że związek nigdy nie domagał się żadnych pieniędzy od GlutenFreeX, ponieważ to słowacka firma była winna pieniądze.

Uniwersytet Warszawski zleca prace porządkowe na zewnątrz, a na terenie kampusu przy ul. Żwirki i Wigury zatrudniona jest firma EVER. Przed ostatnim przetargiem publicznym EVER zatrudniała tam 18 osób; do zeszłego tygodnia było ich tylko 11 i te osoby, wszystkie niepełnosprawne, musiały wykonywać tę samą pracę co 18 osób. Nie był to jednak jedyny problem: przyszła nowa kierowniczka, która zaczęła nękać pracowników, używając obraźliwego i dyskryminującego języka.
Osoby sprzątające postanowiły, że chciałyby się zorganizować i coś z tym zrobić. Szefowie EVER napisali sprzeczne rzeczy do związku w Warszawie – z jednej strony twierdząc, że pracownicy „kłamią”, z drugiej, że szukają rozwiązania konfliktu. Dzień po otrzymaniu tego listu rozpoczęły się represje wobec pracowników w formie rozdzielania ich i wysyłania do różnych miejsc pracy, mimo że wielu z nich pracowało na uczelni od lat. Uważamy to za typowy ruch zwalczający związki zawodowe.

Jak znana prezeska stowarzyszenia anty-mobbingowego broni ajentki Żabki, która złamała prawo i próbuje zastraszyć ofiarę nadużyć w miejscu pracy
W sobotę 5 października, Związek Syndykalistów Polski zorganizował pikietę w obronie małoletniego pracownika, który pracował bez umowy oraz nie otrzymał całego wynagrodzenia w jednym ze sklepów Żabki w Gdańsku, przy ul. Malczewskiego 85.
Podczas pikiety podeszła do nas kobieta, która zaczęła bardzo agresywnie krzyczeć. Oskarżyła pracownika o kłamstwo, nie wymieniając z nim ani jednego słowa. Podczas pikiety krzyczała bardzo głośno o „kłamstwach”. Tego typu bardzo agresywna reakcja jest dość nietypowa podczas akcji, które organizujemy. (Zdarzało się to wcześniej, ale nieczęsto. Ostatnim razem, gdy ktoś zachowywał się wobec nas tak agresywnie, to był Janusz Korwin-Mikke, którego wybryki przynajmniej rozumieliśmy.) Wyglądało to tak, jakby chciała nas nękać i zastraszać. Zaczęła nas filmować. Wydawało nam się to bardzo dziwne, dopóki nie zobaczyliśmy, jak rozmawia z ajentką Żabki, która nie chciała z nami rozmawiać. Ajentka tylko powiedziała nam, żebyśmy „rozmawiali z jej pełnomocnikiem”.
Byliśmy szczerze zszokowani, gdy dowiedzieliśmy się, że kobieta, która zachowywała się wobec nas tak agresywnie, była prawniczką. Wyobrażamy sobie, że większość prawników postępuje zgodnie z pewnymi standardami, nawet jeśli próbują nas zastraszyć. Zastraszanie w wykonaniu prawników zwykle odbywa się w formie listów z groźbami pozwu, nawet jeśli nie ma ku temu żadnych podstaw. Nigdy nie spotkaliśmy prawnika, który używałby bardziej bezpośrednich i agresywnych środków, aby się z nami skonfrontować.
Naturalnie byliśmy bardzo ciekawi, kim była ta osoba i dlaczego tak się zachowywała. Czy należała do jednego z prawicowych think tanków? A może była obrońcą małych przedsiębiorców? Musimy powiedzieć, że ponownie byliśmy zszokowani, gdy dowiedzieliśmy się prawdy.
Osoba, która zachowywała się tak okropnie, nazywając młodą ofiarę nielegalnych praktyk „kłamczuchem”, próbując zagłuszyć nasz strajk i zastraszyć ludzi, była w istocie wspólnikiem Kancelarii Adwokackiej i Radcy Prawnego „Bednarczyk”, ale, co dla nas jeszcze bardziej szokujące, była ona Prezeską Stowarzyszenia Antymobbingowego im. Barbary Grabowskiej od 2004 roku!

W dniu 5 października ZSP zorganizowało pikietę pod sklepem Żabka prowadzonym przez ajentkę Anastazję K. przy ul. Malczewskiego 85 w Gdańsku. Pikieta dotyczyła sytuacji 17-letniego studenta, który był nielegalnie zatrudniony w sklepie. Pracował bez umowy i dopiero po pewnym czasie szef zdecydował się na spisanie umowy.
To powszechna praktyka, którą niektórzy szefowie stosują, aby później ukryć fakt, że nie zawarli umowy przed rozpoczęciem pracy. Pracownik, który miał wówczas 16 lat, przepracował tylko półtora miesiąca, ale nie dostał całej należnej mu zapłaty. Innym problemem była sprzedaż alkoholu i papierosów, czego nieletni nie mogą robić.
Skontaktowaliśmy się z szefową i według naszych obliczeń powinna ona zapłacić 2600 zł, które jest winna pracownikowi. Szefowa stwierdziła, że skoro Państwowa Inspekcja Pracy dokonała inspekcji, a grzywna za stwierdzone nieprawidłowości została zapłacona, to wszystko jest w porządku.
Oczywiście PIP nakłada drobne grzywny, ale nie przejmuje się tym, żeby pracownicy dostali zapłatę. Szefową przyznała, że jest winna pieniądze, ale tylko w kwocie 1655 zł. Mimo to odmówiła zapłaty nawet tych pieniędzy.
W połowie września do Związku Syndykalistów Polski zgłosiła się grupa kurierów pracujących dla firmy Pyszne.pl. Część z nich zostało zawieszonych lub zwolnionych z pracy za krytykowanie kolejnej zmiany degradującej ich warunki pracy i nawoływanie do organizacji akcji protestowej. Do zwolnionych osób należy wieloletnia członkini warszawskiej sekcji Związku Syndykalistów Polski.
Kurierzy działający ze Związkiem Syndykalistów Polski domagają się w imieniu własnym i zastraszonych koleżanek i kolegów:
* W pierwszej kolejności przywrócenia do pracy i zaprzestania dalszej dyskryminacji pracowników z racji na poglądy i działalność pracowniczą.
* Wycofania zmian pogłębiających prekaryzację pracy dostawców żywności.
* Wprowadzenie gwarantowanych godzin, które Pyszne.pl obiecuje w ogłoszeniach rekrutacyjnych.
* Przed otworzeniem rekrutacji zatrudnieni kurierzy powinni mieć pierwszeństwo w powiększeniu ilości wzajemnie gwarantowanych (przez kuriera firmie i przez firmę kurierowi) godzin lub możliwości zmiany strefy do której są przypisani.
* Zwiększenia dodatku za zamówienia w szczególności dla kurierów jeżdżących na własnych skuterach, których eksploatacja i konserwacja przewyższa koszty otrzymanych dodatków (wynoszących 2,50 zł od dostawy).
* Aby kurierzy samochodowi nie otrzymywali zamówień w strefie SCT a tym bardziej SPPN, skoro firma nie zwraca im kosztów parkowania. Wysyłanie kurierów by stali w korkach jest nie tylko niekorzystne dla nich, lecz także niewydajne dla firmy i szkodliwe dla środowiska.
* Zaprzestania wymagania realizacji dostaw po godzinach pracy. Na chwilę obecną firma wymaga od kurierów odbierania dostaw do ostatniej minuty pracy i dostarczanie ich po umówionym czasie zakończenia pracy. Kurierzy, którzy się na to nie godzą są dyscyplinowani, a z ich godzinówki nielegalnie wykreślane są końcowe minuty pracy. Polecenie zostania po godzinach to przywilej jedynie pracodawcy zatrudniającego pracownika zgodnie z Kodeksem pracy na mocy umowy o pracę. Zleceniobiorca może przyjąć propozycję zostania po godzinach, ale nie musi. Dyscyplinowanie go za to jest nielegalne.
